WSzW Wrocław BIP
AKTUALNOŚCI
Wtorek, 21 sierpnia 2018 r.
Bieganie to jego pasja
08.02.2018

Pod koniec stycznia w pancernej brygadzie żołnierze wybrali najlepszego ich zdaniem sportowca minionego roku. Najwięcej głosów otrzymał starszy kapral Kamil Makoś.

Poniżej, zwycięzca plebiscytu, odpowiada o swojej pasji, zwycięstwach, chwilach słabości, a także planach na przyszłość.

Jakie to uczucie zostać wybranym najlepszym sportowcem 10 Brygady Kawalerii Pancernej (10BKPanc) w 2017 roku?
- Nie najlepszym, tylko najpopularniejszym, a to ogromna różnica. Najlepszym sportowcem zostaje się za uzyskane wyniki, a tutaj mieliśmy głosowanie, więc jestem najpopularniejszym sportowcem 10BKPanc. Jest to naprawdę bardzo duże wyróżnienie, dziękuję wszystkim którzy na mnie głosowali. Cieszę się, że moje osiągnięcia zostały zauważone i docenione przez innych żołnierzy. Za każdym razem, podczas zawodów, reprezentowanie pancernej brygady jest dla mnie zaszczytem.


Od ilu lat Pan trenuje?
- Zawsze byłem związany ze sportem, ale moja przygoda z bieganiem zaczęła się w 2012 roku. To właśnie wtedy postanowiłem spróbować swoich sił w biegach przełajowych i biegu patrolowym. Początki nie były łatwe, ale z czasem forma rosła i było coraz lepiej.

Półmaraton, biegi przełajowe, bieg patrolowy – konkurencje różniące się od siebie dość znacznie, a jednak w każdych zawodach (Mistrzostwa Wojska Polskiego, jak również Mistrzostwa DGRSZ nr 1) I miejsc na podium. Jaki jest przepis na takie sukcesy?

- Przepis jest jeden – przede wszystkim ciężka praca, determinacja, systematyczność i konsekwentne dążenie do celu. Taka jest właśnie moja metoda na sukces. Póki co sprawdza się doskonale. Myślę, że bez tych wszystkich czynników, które wymieniłem, osiągnięcie takich właśnie wyników nie byłoby możliwe.

Która dyscyplina jest najbardziej wymagająca?

- Oczywiście Bieg Patrolowy, który pod swoją skromną nazwą kryje trzy oddzielne dyscypliny: bieg, pokonywanie toru Ośrodka Sprawności Fizycznej oraz strzelanie. W trakcie rywalizacji te trzy różniące się od siebie konkurencje są połączone w całość. Organizm musi być przygotowany na ogromny wysiłek związany z biegiem oraz pokonaniem toru przeszkód, po czym trzeba jeszcze wykonać strzelanie. Tutaj liczy się przede wszystkim skupienie oraz koncentracja. Nie można sonie pozwolić na nie trafienie do tarczy choćby jednym nabojem, bo każdy punkt może zaważyć o wyniku końcowym.

Który z uzyskanych wyników w 2017 roku był największym zaskoczeniem?
- Mistrzostwa Polski w Biegu Patrolowym, które odbyły się w Zegrzu. Jechałem tam po zwycięstwo, a skończyłem na czternastym miejscu. Smutek, żal, rozpacz… Ale taki jest sport i jak widać nie zawsze się wygrywa. A jak mówi stare przysłowie: „Co nas nie zabije, to nas wzmocni.” Wyciągnąłem wnioski i wiedziałem, jakich błędów nie mogę popełniać w przyszłości.

Największy kryzys podczas zawodów w 2017 roku? Jak sobie Pan z nim poradził?

- Na Mistrzostwach Wojska Polskiego w Biegach Przełajowych na osiem kilometrów, które odbyły się we Wrocławiu. Na czwartym kilometrze złapała mnie kolka, ogromnie się męczyłem, a przeciwnik jakby się o tym dowiedział i zaczął przyspieszać. Nie było łatwo. Świadomość, że przede mną jeszcze połowa trasy, sprawiała, że dolegliwości były odczuwane ze zdwojoną siłą. Bieg zakończył się moim zwycięstwem, ale zaledwie o jedną sekundę.

W której konkurencji (podczas których zawodów) czuł się Pan najpewniej?
- We wszystkich zawodach czuję się pewnie, bo pewność siebie zaleta sportowca. Musimy wierzyć w swoje umiejętności, ponieważ najważniejsze zawody zawsze rozgrywamy w naszych głowach.

Jak wygląda Pana przeciętny dzień treningowy?
- Trenuję siedem razy w tygodniu, niekiedy dziesięć. Wszystko zależy od tego, w jakim okresie przygotowawczym jestem. Tygodniowo biegam od stu do stu czterdziestu kilometrów, co w miesiąc daje ponad pięćset kilometrów. Nietrudno więc obliczyć, że roczny kilometraż to około sześć tysięcy kilometrów. Co mogę dodać? Myślę że te liczby mówią same za siebie.

Trenował Pan reprezentację DGRSZ nr 1 w biegu patrolowym. Również osobiście startował Pan w tych zawodach. Co jest trudniejsze – wymagać od siebie czy wymagać od innych?
- Myślę, że trenowanie innych zawodników jest większym wyzwaniem, dlatego że ponosimy za nich pełną odpowiedzialność. Owszem sukcesy podopiecznych cieszą, ale ich porażki bolą podwójnie. Zawsze staram się jak najlepiej przygotować swoich podopiecznych, udzielać im cennych rad i wskazówek, aby mogli dać z siebie wszystko, a nawet więcej.


Plan na kolejny rok, postawione cele?
- Przede wszystkim biegać, dużo biegać. Obronić trzy tytuły mistrza dywizji (bieg patrolowy, bieg przełajowy, półmaraton), dwa tytuły mistrza polski (półmaraton, bieg przełajowy) i dorzucić złoty medal w biegu patrolowym. Liczę na to, że może w końcu się uda.

Jak w kilku słowach zachęciłby Pan żołnierzy (i nie tylko) do biegania? Złota zasada, żeby nie rezygnować.

- Nie będę namawiał nikogo do biegania, ponieważ jest wiele różnych form rekreacji ruchowych. Myślę, że każdy znajdzie jakąś dla siebie i będzie się w niej spełniał. Najważniejsze, żeby to co się robi sprawiało przyjemność i dawało satysfakcję.

Gratulujemy osiągniętych wyników. Wszystkim sportowcom 10BKPanc życzymy powodzenia w kolejnym roku rywalizacji, samych miejsc na podium, oczywiście na najwyższym stopniu. Tekst: kpt. Katarzyna Sawicka

Zdjęcia: arch. Sekcja Wychowania Fizycznego i Sportu 10BKPanc